20.01.2012 o godz. 20:14
komentuj (0)
10 najczęściej wyszukiwanych haseł 2011 w Google
10 najczęściej wyszukiwanych haseł 2011 w Google
1.Rebecca Black
zwróciła na siebie ogromną uwagę w internecie, wydając w 2011 roku singiel „Friday”. Teledysk do tej piosenki bardzo szybko stał się popularny w YouTube (prawie 167 milionów wyświetleń), a o 13-letniej piosenkarce usłyszał cały świat.
Najwięcej wyszukiwań imienia i nazwiska tej piosenkarki pop pojawiło się po 20 marca 2011 roku, czyli dwa tygodnie po wydaniu singla „Friday”. Wkrótce potem teledysk można było zobaczyć praktycznie wszędzie.
2.Google+
W czerwcu 2011 roku Google wkroczył w świat sieci społecznościowych, wprowadzając na rynek Google+. W ciągu trzech tygodni z Google+ korzystało już ponad 10 milionów użytkowników.
Hasło Google+ osiągnęło szczyt w tygodniu po 10 lipca 2011 roku (prawie dwa tygodnie po wprowadzeniu na rynek) i jeszcze raz 20 września 2011 roku w momencie udostępnienia usługi dla wszystkich.
3.Ryan Dunn
był najlepiej znany ze swoich karkołomnych wyczynów kaskaderskich w takich programach typu reality show, jak „Jackass” i „Viva La Bam”. 20 czerwca 2011 r. zginął w wypadku samochodowym w wieku 34 lat.
Nazwisko Ryan Dunn stało się bardzo popularne w wyszukiwarce Google w tygodniu po 19 czerwca 2011 r. We wtorek, dzień po śmierci Dunna, miejsce wypadku odwiedził Bam Margera (kolega z programu „Viva La Bam”) i zalał się łzami po stracie przyjaciela.
4.Casey Anthony
Młoda matka, Casey Anthony, została oskarżona o morderstwo pierwszego stopnia, gdy ciało jej dwuletniej córeczki Caylee znaleziono w lesie niedaleko jej domu w Orlando na Florydzie. 5 lipca 2011 r. sąd uznał ją niewinną.
Liczba wyszukiwań hasła Casey Anthony osiągnęła szczyt w tygodniu po 3 lipca 2011 roku – wkrótce po tym, gdy sąd uznał 22-letnią matkę za niewinną, a opinia publiczna zaczęła śledzić jej życie po zakończeniu procesu.
5.Battlefield 3
Gra Battlefield 3, wydana przez EA i niecierpliwie oczekiwana przez miłośników strzelanek, w ciągu pierwszego tygodnia od premiery sprzedała się w 5 milionach egzemplarzy.
Ta gra wideo osiągnęła szczyt popularności w tygodniu po 23 października 2011 roku, czyli po ukenzaniu się w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.
6.iPhone 5
Zarówno klienci, jak i analitycy przewidywali pojawienie się najnowszego smartfona firmy Apple na wiele miesięcy przez jego oficjalną premierą. Zgodnie z plotkami miał on mieć większy szklany ekran od krawędzi do krawędzi, aparat 8 megapikseli oraz zaawansowane funkcje poleceń głosowych. Wielu uważało, że telefon będzie nazywać się iPhone 5.
Ekscytacja telefonem iPhone 5 osiągnęła punkt kulminacyjny w tygodniu po 25 września 2011 roku – a więc na tydzień przed zaprezentowaniem telefonu iPhone 4s na konferencji prasowej w centrali firmy Apple w Cupertino, w Kalifornii.
7.Adele
Adele wstrząsnęła branżą muzyczną, wydając swój drugi album „21”. W ciągu pierwszego tygodnia sprzedał się on w Wielkiej Brytanii w 208 tysiącach egzemplarzy oraz zadebiutował na pierwszym miejscu na tamtejszej liście najlepiej sprzedających się albumów (pozostając na niej przez 16 kolejnych tygodni). Album okazał się rekordowym sukcesem 22-letniej Adele i przepustką do światowej sławy.
Hasło Adele osiągnęło szczyt popularności w tygodniu po 28 sierpnia 2011 roku. Tego dnia wokalistka zaśpiewała swoją fortepianową balladę „Someone Like You” podczas gali MTV Video Music Awards.
8.東京 電力
Kiedy w wyniku trzęsienia ziemi w 2011 r. doszło do poważnego uszkodzenia kilku reaktorów w elektrowni jądrowej Fukushima I firmy 東京 電力 (TEPCO), japoński rząd zarządził ewakuację tysięcy mieszkańców okolicznych terenów.
Nazwa tego przedsiębiorstwa użyteczności publicznej była najczęściej wyszukiwana bezpośrednio po 13 marca 2011 roku – dwa dni po trzęsieniu ziemi o sile 9 stopni, które nawiedziło Japonię, i rozpoczęciu międzynarodowej pomocy.
9.Steve Jobs
Steve Jobs inspirował swoją pasją i kreatywnością miliony osób na całym świecie. Ten technologiczny wizjoner – wraz ze Stevem Wozniakiem, współzałożycielem firmy Apple – zrewolucjonizował życie i pracę ludzi za sprawą komputerów Mac oraz urządzeń iPod, iPhone i iPad.
Szczytowa liczba wyszukiwań hasła Steve Jobs przypada na okres po 2 października 2011 roku, czyli po dniu, w którym Jobs przegrał zaciętą walkę z rakiem i zmarł w swoim domu w wieku 56 lat.
10.iPad2
iPad 2 wziął świat szturmem – tylko w ciągu pierwszego weekendu po swoim debiucie sprzedało się 500 000 tabletów drugiej generacji. iPad 2, uważany za smuklejszy i lżejszy wariant swojego poprzednika, w ciągu pierwszego tygodnia został praktycznie wyprzedany we wszystkich kanałach dystrybucji.
Wyszukiwania hasła iPad 2 osiągnęły maksimum po 27 lutego 2011 – dwa tygodnie przed rozpoczęciem sprzedaży internetowej i sklepowej tego urządzenia przez firmę Apple.
Więcej info i zdjęcia w źródle: TU
Koniec roku. Wszelakie podsumowania. Dziś muzyczne. Ten rok obfitował w fajne kawałki. Było ich wiele, więc sporo ich umieściłem na liście ulubionych. Nie chciało mi się brudzić w gatunkach (tak, z lenistwa), więc tylko mainstream ogólnie dostępny w komercyjnych stacjach.
A jakie są Wasze typy na hit roku?
1. Adele - Someone Like You
Numer jeden dla mnie bez dwóch zdań. Maximum muzyki, maximum wrażeń i uczuć w tak minimalnym wykonaniu.
2. Rihanna - We Found Love (feat. Calvin Harris)
Rihannę kocham za wszystko. Ok, prawie za wszystko. Za głos na pewno a i za urodę również. Jej piosenki towarzyszą mi w różnych wydarzeniach w moim życiu, więc zawsze wiążą się ze wspomnieniami. A i Calvin Harris wykonał kawał dobrej roboty!
3. Rihanna - Man Down
Jw. Kocham i już! ;)
4. Adele - Rolling In The Deep
Musiałem pogodzić jakoś te panie. Myślę, że sprawiedliwie ;)
5. Gotye - Somebody That I Used To Know
O tyle ciekawa historia z tym panem, a w zasadzie z duetem, że ten utwór towarzyszy mi dopiero od grudnia, ale od pierwszych nut zwariowałem na jego punkcie - oczywiście kawałka ;) a i słowa zajebiste i prawdziwe... niestety...
6. Foster The People - Helena Beat
Lubię gdy jakiś kawałek mnie natchniewa do napisania własnego. Komponuję muzykę, ale za Chiny nie mogę napisać słow do swoich produkcji. Znacznie łatwiej mi to wychodzi na 'gotowcach'. Mój tekst nie jest ani tłumaczeniem, ani tematycznie podobny. Inspirowałem się muzyką. Ot po prostu chwila, natchnienie, flow i łał!
(pod teledyskiem link do tekstu)
tuwim.pinger.pl/m/7022375/kacik-poetycki
7. Foster The People - Houdini
Identyko jw. Link do tekstu pod video.
tuwim.pinger.pl/m/7032231/kacik-poetycki
8. Maroon 5 & Christina Aguilera - Moves Like Jagger
To jeden z tych numerów, co gdy słyszę pierwszy raz pytam 'wtf???'. Zawsze zaczyna się od fazy 'nienawidzę tego', przez 'kurwa... ciekawe', aż po 'wow no kurwa hit'!
9. Avicii - Levels
Avicii ma dar to nagrywania chwytliwych pianinek. Jeśli chodzi o klubowy motyw pianistyczny to ten numer to numer 1 jeśli chodzi o klawisze! Aha, i brawa za zajebisty ukłon w stronę klasyki – „Something's Got A Hold On Me” (Etta James) , co potem (z bardzo dobrym komercyjnym skutkiem) wykorzystał Flo Rida w kawałku „Good Feeling”
10. Sak Noel - Loca People
Jakiś mam sentyment do tego numeru. Miałem go na dzwonku z dobre 3 miechy. To ten okres moich bezrobotnych szaleństw i pijaństwa ;) i podobnie jak z nr 8. też nie mogłem uwierzyć, że można coś takiego nagrać. I podoba się do dziś ;)
11. Rihanna - S&M
Znowu Ona. Kocham! Ulubiony moment to bridż… Najlepszy kąsek w całym kawałku. I like it like it! Największe ciary w 3:00!
12. Pitbull feat. Ne-Yo, Afrojack & Nayer - Give Me Everything
Nie wiem jaki będzie przyszły rok dla Pitbulla, ale w tym roku to przesadził. Był wszędzie i z każdym. Ne-Yo ładnie zaśpiewał, a Afrojack podał to na zajebistym bicie. Tyle.
13. Bruno Mars – Grenade
Fajny melodyjny i smutny utwór o miłości.
14. Afrojack - Take Over Control (feat. Eva Simons)
W tym roku już tak bardzo nie zagłębiałem się w muzykę klubową, ale muszę przyznać, że Afrojack jest coraz lepszy. Dobre i ch#j!
15. Martin Solveig feat. Dragonette – Hello
16. Katy Perry - E.T.
Taką właśnie ją lubię :)
17. Black Eyed Peas - Don't Stop The Party
Mega. Klasa! Połączenie elektroniki z funkiem! Właśnie ten „żywy” gitarowy funky bas jest taką wisienką! Pycha!
18. Bruno Mars - Marry You
Taki fajny numer weselny. Kojarzy mi się właśnie z weselem Danusi I Jonnego ;)
19. Beyoncé - Best Thing I Never Had
Niewiele jest jej kawałków, które mnie czarują. Muzyką czy głosem. Ten jest jednym z nich.
20. Foster The People - Pumped Up Kicks
Znowu Foster ;) ale już do tego nie napisałem nic swojego, nie natchnął, ale dobra nuta.
21. Dj Antoine vs. Timati - Welcome To St. Tropez
I proszę! Ruski raper robi karierę w Europie. Wygląda na to, że znowu Rosja ma bliżej do Europy niż Polska… Numer o marzeniach. Moich marzeniach. Kiedyś tam zawitam ;)
22. Britney Spears - Till The World Ends
Usłyszałem ten numer i zakochałem się w ostatniej płycie Britney :) Brawa dla producentów!
23. Lmfao - Party Rock Anthem
Jedyny ich numer, który mi podszedł. I oczywiście ‘everyday I’m shufflin’. Reszta ich gówna podchodzi mi do gardła jak wódka przepijana piwem.
24. Lolita - Joli Garcon (Rob Chris Remix)
Kawałek sam w sobie jest dobry, ale bardziej buja w tym właśnie remixie. Lubię francuski i Francuzki, więc podoba się i kawałek i Lolita ;)
25. Britney Spears - I Wanna Go
Dobry numer z dobrej płyty. Najlepszy znowu bridż i te whistles!
26. Selah Sue - This world
26? Nie ma znaczenia, myślę że Selah broni się sama. Taki głos! Poza tym to wszystkie numery po 10tym miejscu są dla mnie na 11. Taki remis ;)
27. Bruno Mars - The Lazy Song
Gwiżdżę na to! Nie mogło zabraknąć w tym zestawieniu amerykańskiej wersji “na tapczanie siedzi leń” ;)
28. Black Eyed Peas - Just Can’t Get Enough
Znam ich jeszcze jak robili hip hop, ale to gówno, co teraz robią jest chwytliwe i zjadliwe. Brawo za nowoczesne syntetyczne dźwięki!
29. Katy Perry - Last Friday Night (T.G.I.F.)
Miły luźny kawałek. Taka Kasia dla nastolatków ;)
30. Snoop Dogg - Sweat (David Guetta Remix)
Nie przepadam za Guettą i tęsknię za starym dobrym Snoopem, ale przy kawałku się pobawię. Aha, podoba się, bo to motyw pożyczony z klasyka housowego - Felix „Don't You Want Me”.
31. Jessie J. feat. B.O.B. - Price Tag
Te uda! Lubię brunetki I tyle! ;)
32. The Wanted - Glad You Came
Nie jest to muzyka dla wymagającego słuchacza. Ale podoba mi się (znów!) mostek, a konkretnie zabawa słowem. Muszę coś takiego wykminić po polsku ;)
Turn the lights out now
Now I'll take you by the hand
Hand you another drink
Drink it if you can
Can you spend a little time,
Time is slipping away,
Away from us so stay,
Stay with me I can make,
Make you glad you came
33. Olly Murs and Rizzle Kicks - Heart Skips A Beat
Ziomek jak ziomek. Dobra muza oparta na oldschoolowym bicie!
34. Armin Van Buuren ft. Nadia Ali - Feels So Good
Nie przepadam za trancem, za Arminem także. Ale Nadia ma ładny głos a i muzyka niczego tu nie psuje ;)
35. Aloe Blacc - I Need A Dollar
Zajebisty czarny wokal! Poza tym, kto nie marzy o dolarach?...
36. Lady GaGa - The Edge of Glory
Detronizacja królowej. Nie jej rok I tyle ;)
37. Jason Derulo - Don't Wanna Go Home
Bit z “Show Me Love” Robin S, refren to bardzo ładna parafraza “Day-O (Banana Boat Song)” Harry’ego Belafonte i mamy hit.
38. Lauri Ylönen - In the City
The Rasmus raczej nie słuchałem. Za to Lauri solo jest ok. ;)
39. Matt Pokora – Mirage
No a wersji po angielsku („Obvinion”) nie przełykam.
40. Jennifer Lopez - On The Floor (feat. Pitbull)
Całkiem zgrabna i nowoczesna wersja lambady. I znowu wszędobylski Pitbull ;)
41. Irma - I know
I znowu bridż. Chyba mam jakieś zboczenie do mostków. Może to taki muzyczny fetysz? - I know I know i know I know I know… Zajebista parafraza z Billa Withersa “Ain’t no sunshine”.
42. Flo Rida - Good Feeling
Stary patent. Podjebać sprawdzony już pomysł. Dodać coś od siebie. Tak się robi pop. Ech…
43. David Guetta Feat. Usher - Without You
Czepiam się Guetty, ale ten numer jest naprawdę dobry. I nie chodzi tylko o wokal Ushera. Nowoczesny kawałek z lekką nutką klasycznego house.
44. Mike Candys & Evelyn - One Night In Ibiza
Dla mnie to ten numer jest najzwyczajniej w świecie zerżnięty z „Welcome to St. Tropez”
Moje najnowsze bity. Tzn nowe nie są, bo siedział trochę u mnie na kompie, ale dopiero tera doczekały się mixu ;)
Brian Tracy na Nowy Rok!
Lubię prawdziwe piosenki. Tylko najczęściej są one o smutnej, melancholijnej, miłosnej treści. Tak jest i w tym przypadku. Ta piosenka bardzo trafnie odzwierciedla klimat z mojego poprzedniego związku. Może za wyjątkiem sytuacji z płytami czy telefonem. Choć co do tego ostatniego, to nie mam pewności, bo nie dzwonię, nie piszę i vice versa. Zresztą nie mam takiej potrzeby. Każde z nas żyje już osobno. K. jest jedyną moją byłą, z którą nie utrzymuję żadnego kontaktu. I raczej z jej inicjatywy. Zresztą nie dziwię jej się. Rozstaliśmy się w brzydkich okolicznościach i to w dodatku na moją "prośbę". Ale do wszystkiego można nabrać dystansu. Widać jednak nie wszyscy tak mogą...
Now and then I think of when we were together
Like when you said you felt so happy you could die
Told myself that you were right for me
But felt so lonely in your company
But that was love and it's an ache I still remember
You can get addicted to a certain kind of sadness
Like resignation to the end
Always the end
So when we found that we could not make sense
Well you said that we would still be friends
But I'll admit that I was glad that it was over
But you didn't have to cut me off
Make out like it never happened
And that we were nothing
And I don't even need your love
But you treat me like a stranger
And that feels so rough
And you didn't have to stoop so low
Have your friends collect your records
And then change your number
I guess that I don't need that though
Now you're just somebody that I used to know
Now and then I think of all the times you screwed me over
But had me believing it was always something that I'd done
And I don't wanna live that way
Reading into every word you say
You said that you could let it go
And I wouldn't catch you hung up on somebody that you used to know...
Co za numer! A ja go dopiero teraz odkryłem!
Polecam!
Z dedykacją dla "Nie Pamiętam Jak Masz Na Imię, Ale Świetnie Się Wyginałaś!" ;)
Ja wiem, że czasem są upadki i wzloty,
Dziewczyny to nic więcej, jak tylko kłopoty...
Kazik na Żywo - Dziewczyny
Najgorsze są ładne, miłe i sympatyczne tancerki go go, które trzymają cię w klubie do 6 rano, jest goło i wesoło, po czym wracasz do domu i okazuje się, że jesteś zupełnie goły. Ale tak wesoło już nie jest...
Jest pewien klub w moim mieście owiany legendami. Klub, który odwiedza się tylko raz w życiu... No chyba, że jest się tak głupim jak za pierwszym razem...
30tą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zapamiętam na bardzo długo. Mam nadzieję, że kiedyś będę się z tego śmiał...
Wieczór zacząłem późno, bo po 22. Późno jak na początek tygodnia i późno jak na fakt, że do pracy na 6. Najpierw karaoke, miało być jedno piwko, góra dwa. Ale potem tu znajomy, tam znajomy, więc kolejne i kolejne. Tu napomknę sprawę, która potem wróci jako puenta tej paplaniny. Jeden kolega – Depesz – chwalił się (lub żalił), że był tydzień wcześniej po sąsiedzku w klubie gogo, i że stracił 700zł na same jakieś drinki dla tych lasek co tańczą. Nie mogliśmy uwierzyć, ale mieliśmy z niego ubaw (co za idiota!).
Po karaoke, z tymże idiotą poszliśmy jeszcze do klubu obok, ale były puchy, więc wypiliśmy po piwku i po 50tce i wyszliśmy. Pech chciał, że naprzeciwko znajdował się ten klub gogo, o którym wcześniej wspominał Depesz. Zaproponował żebyśmy weszli. Ok. Po paru piwkach byłem chętny. Weszliśmy, oczywiście płatny wstęp. W lokalu nikogo oprócz barmanki, pompki i tancerek. Kolega jednak po chwili został wyproszony, z racji tego, za ponoć tydzień wcześniej zachowywał się nieodpowiednio. Więc zostałem sam. Mówię – jak już wszedłem, zapłaciłem, to chociaż popatrzę.
Zasiadłem przy barze. Nie zdążyłem się dokładnie rozejrzeć, a już po mojej prawej stronie zjawiła się brunet piękność. Zaproponowała mi towarzystwo i poprosiła o drinka. Kazałem żeby sobie wybrała, byłem pijany, ale jeszcze (wtedy już ostatni raz) zdążyłem zareagować, że coś drogi (no 300zł???). Jednak nie pamiętam jaki sobie w końcu wzięła. Nie miałem gotówki, więc (na moje nieszczęście) płaciłem kartą. Potem przesiedliśmy się na kanapę. I zaczęło się.
Resztę wieczoru pamiętam w pojedynczych klatkach. Nagle piłem jakiegoś drinka typu „łyskacz”, co chwila mi coś dolewali. Nie pamiętam o czym rozmawiałem z nią, jak ma na imię, skąd jest to już w ogóle. Wiem, że brała mnie co jakiś czas (zdaje mi się, że po każdym jej drinku) do „pokoju zwierzeń” i tam dla mnie tańczyła. Ja tylko wbijałem pin, za każdym razem gdy barmanka podchodziła do mnie z terminalem. Ale że najebany i naćpany pamiętałem pin(!). No właśnie, naćpany. Bo musiało być coś w tym moim drinku, bo w ogóle wyłączyło mi się myślenie, emocje i obronny instynkt samozachowawczy.
Wyszedłem jakoś po 6. Nie pamiętam jak i dlaczego. Tzn. dlaczego, to się domyślam. Skończył się hajs na karcie, więc nie było już drinków… do domu też nie pamiętam jak dotarłem. Kojarzę tylko, że chciałem wypłacić jeszcze hajs na taksówkę, ale się nie udało…
Do pracy oczywiście nie poszedłem. Po południu jak się obudziłem, od razu do kompa, sprawdzić stan konta. I ku mojemu (niestety) niezdziwieniu ukazał się smutny widok – 4zł. A jeszcze poprzedniego wieczoru było tam ponad 1300zł.
Także tego wieczoru byłem vipem, pimpem, królem, celebrytą. Choć przez krótką (i drogą) chwilę…
30tą rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zapamiętam na bardzo długo. Mam nadzieję, że kiedyś będę się z tego śmiał...
Wieczór zacząłem późno, bo po 22. Późno jak na początek tygodnia i późno jak na fakt, że do pracy na 6. Najpierw karaoke, miało być jedno piwko, góra dwa. Ale potem tu znajomy, tam znajomy, więc kolejne i kolejne. Tu napomknę sprawę, która potem wróci jako puenta tej paplaniny. Jeden kolega – Depesz – chwalił się (lub żalił), że był tydzień wcześniej po sąsiedzku w klubie gogo, i że stracił 700zł na same jakieś drinki dla tych lasek co tańczą. Nie mogliśmy uwierzyć, ale mieliśmy z niego ubaw (co za idiota!).
Po karaoke, z tymże idiotą poszliśmy jeszcze do klubu obok, ale były puchy, więc wypiliśmy po piwku i po 50tce i wyszliśmy. Pech chciał, że naprzeciwko znajdował się ten klub gogo, o którym wcześniej wspominał Depesz. Zaproponował żebyśmy weszli. Ok. Po paru piwkach byłem chętny. Weszliśmy, oczywiście płatny wstęp. W lokalu nikogo oprócz barmanki, pompki i tancerek. Kolega jednak po chwili został wyproszony, z racji tego, za ponoć tydzień wcześniej zachowywał się nieodpowiednio. Więc zostałem sam. Mówię – jak już wszedłem, zapłaciłem, to chociaż popatrzę.
Zasiadłem przy barze. Nie zdążyłem się dokładnie rozejrzeć, a już po mojej prawej stronie zjawiła się brunet piękność. Zaproponowała mi towarzystwo i poprosiła o drinka. Kazałem żeby sobie wybrała, byłem pijany, ale jeszcze (wtedy już ostatni raz) zdążyłem zareagować, że coś drogi (no 300zł???). Jednak nie pamiętam jaki sobie w końcu wzięła. Nie miałem gotówki, więc (na moje nieszczęście) płaciłem kartą. Potem przesiedliśmy się na kanapę. I zaczęło się.
Resztę wieczoru pamiętam w pojedynczych klatkach. Nagle piłem jakiegoś drinka typu „łyskacz”, co chwila mi coś dolewali. Nie pamiętam o czym rozmawiałem z nią, jak ma na imię, skąd jest to już w ogóle. Wiem, że brała mnie co jakiś czas (zdaje mi się, że po każdym jej drinku) do „pokoju zwierzeń” i tam dla mnie tańczyła. Ja tylko wbijałem pin, za każdym razem gdy barmanka podchodziła do mnie z terminalem. Ale że najebany i naćpany pamiętałem pin(!). No właśnie, naćpany. Bo musiało być coś w tym moim drinku, bo w ogóle wyłączyło mi się myślenie, emocje i obronny instynkt samozachowawczy.
Wyszedłem jakoś po 6. Nie pamiętam jak i dlaczego. Tzn. dlaczego, to się domyślam. Skończył się hajs na karcie, więc nie było już drinków… do domu też nie pamiętam jak dotarłem. Kojarzę tylko, że chciałem wypłacić jeszcze hajs na taksówkę, ale się nie udało…
Do pracy oczywiście nie poszedłem. Po południu jak się obudziłem, od razu do kompa, sprawdzić stan konta. I ku mojemu (niestety) niezdziwieniu ukazał się smutny widok – 4zł. A jeszcze poprzedniego wieczoru było tam ponad 1300zł.
Także tego wieczoru byłem vipem, pimpem, królem, celebrytą. Choć przez krótką (i drogą) chwilę…
Ostatnio polski hip hop jest w mega kondycji! Mam nadzieję, że przyszły rok przyniesie jeszcze więcej zajebistych produkcji.
jaram się!!!
Wymolestowani przeze mnie w remixach i mashupach, ale nie mogłem się oprzeć, by znowu ich połączyć z Rihanną!
Enjoy!
Okres od maja do września był dla mnie b. trudny. Bez pracy. Prawie bez kasy. Prawie, bo dorabiałem sobie jako techniczny na chałturach z pewnym kabaretem. Człowiek ledwo wiązał koniec z końcem, ale prawie codziennie melanże. Życie z dnia na dzień. Kombinowanie hajsu na jedzenie... i na picie;) Nie wiedziałem co przyniesie mi kolejny dzień. Ale właśnie to było piękne. Pełen spontan. Dziś paradoksalnie okres, który był dla mnie trudny psychicznie i fizycznie, wspominam z łezką w oku. Teraz praca. Rutyna. Codzienność. I niby trochę łatwiej. Ale tęsknię za tamtą wolnością...
Exactly!
Ona: Nie uprawiam seksu przed ślubem...
On: A jakieś formy seksu, które nie wyglądają jak kopulacja i nie służą prokreacji?...
Autentyk z radio randki:
Poznam dziewczyny, z którymi będę mógł porozmawiać o wszystkim, albo o czymś więcej(!)
;)










